Przyjechali z daleka

June 19th, 2001

W sobotę (16 czerwca) w powidzkiej podstawówce odbył się zjazd absolwentów, którzy ukończyli szkołę w roku 1951. Spotkali się w tej samej klasie, zasiedli w szkolnych ławkach – jak przed laty.

Inicjatorką spotkania absolwentów po 50 latach od ukończenia podstawówki była Maria Jabłońska-Szałwińska oraz komitet organizacyjny w składzie: Danuta Morzyńska, Jan Stawski, Jadwiga Pietrzak.

Na zjazd stawiło się tylko 19 osób z 41, które ukończyły szkołę w roku 1951. Niestety, ośmioro z nich już nie ma wśród żywych, a ich pamięć uczczono chwilą ciszy. Inni swoją nieobecność usprawiedliwili ciężką chorobą, która uniemożliwia im podróżowanie.

W imieniu dyrektora szkoły – Stanisława Walczaka, wszystkich przybyłych absolwentów przywitała Krystyna Gazińska – członek szkolnej rady pedagogicznej.
Był to pierwszy zjazd po tak długim czasie. Zazwyczaj w powidzkiej podstawówce zjazdy absolwentów odbywają się co 25 lat. Ten był wyjątkowy – bo pierwszy.

– Cieszę się, żę przybyliście, mimo różnych przeciwności losu, że chciało się wam pokonać niekiedy spore odległości aby dotrzeć na ten zjazd. Naukę zaczynaliśmy w 1945 roku. Wiek uczniów wtedy był różny od 7 do 11 lat. Początkowo byliśmy dwoma klasami, później połączono nas w jedną.

Przypomnę tylko, że klasę I i II ukończyliśmy w pół roku. Kolejne już normalnie według programu nauczania. Naszymi nauczycielami byli: Waleria Derezińska, Gabriela Lewicka, Elżbieta Głowacka, Halina Szeszycka, Genowefa Nieborak, Michał Szafierski – wspominała Maria Jabłońska–Szałwińska, organizator zjazdu, która przez 30 lat uczyła w Szkole Podstawowej w Powidzu.

Wielkim przeżyciem było… sprawdzenie obecności. Wyczytani absolwenci musieli opowiedzieć coś o sobie, między innymi jakie szkoły ukończyli, ile mają dzieci, ilu wnuków, co obecnie robią oraz jakie mają marzenia. Co do tego ostatniego wszyscy byli zgodni – życzyli sobie zdrowia i spokoju na nadchodzące lata.

W zjeździe uczestniczyli: Danuta Błaszczyk-Morzyńska, Edyta Bryl-Kowalczyk, Józef Grochowiak, Maria Jabłońska-Szałwińska, Edward Jędraszak, Krystyna Kowalik-Rzyska, Jadwiga Kownacka-Pietrzak, Dorosław Kowszewicz, Zygmunt Kujawa, Klemens Lange, Izabela Łyskawińska-Mróz, Alina Miczyńska-Dąbrowska, Anna Nowak-Mryk, Franciszek Pawlak, Czesław Pietrzak, Roman Stasierski, Jan Stawski, Maria Sommerfeld-Grzeszczak i Zofia Zalewska-Kowziel.

Autor artykułu: AGA

Lato chodzieskich harcerzy

June 19th, 2001

W tym roku druhowie z Komendy Hufca ZHP w Chodzieży wypoczywać będą w Lubiatowie niedaleko Łeby. Szefostwo komendy zaplanowało cztery dwutygodniowie turnusy.

Pierwszy turnus rozpocznie się 23 lipca. Opróćz harcerzy w obozie uczestniczyć będą również uczniowie szkół z terenu powiatu. Następny turnus adresowany jest przede wszystkim do harcerzy.

Spędzą oni dwa tygodnie w towarzystwie kolegów z Nottuln. Pozostałe turnusy harcerze zorganizują wspólnie z członkami miejskich i gminnych komisji profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych. W Lubiatowie wypoczywać będą dzieci z rodzin dysfunkcyjnych.

Autor artykułu: WAK

Odlewy na rocznicę

June 19th, 2001

Nadal nie ma żadnych informacji o skradzionych z pomnika przy ul. Kochanowskiego pamiątkowych tablicach z nazwiskami poległych w czasie wydarzeń Poznańskiego Czerwca’ 56. Tymczasem do obchodów ich rocznicy zostało już mało czasu…

- Wątpię czy uda się odnaleźć skradzione tablice – przyznaje Włodzimierz Marciniak, prezes Związku Kombatantów i Uczestników Powstania Czerwiec 1956 r. – chciałbym zatem odlać nowe, według zachowanych wzorów – gipsowych odlewów. To jednak kosztuje. Zwracałem się z prośbą o sponsoring m.in. do kilku banków, ale bez efektu.

Tymczasem czasu do rocznicy Czerwca’ 56 zostało niewiele.
– Termin odlania nowych tablic zależy od ich wielkości i napisów na nich – mówi Janina Skubiszyńska, właścicielka zakładu ludwisarskiego. – Poza tym formowanie, suszenie, zalanie brązem, zdjęcie form, cyzelowanie i patynowanie – to wszystko jest czasochłonne i nie można odlać tablic tak z dnia na dzień.

- Koszt wykonania jednej tablicy szacuję na około 5 tysięcy złotych, więc całości – 9 tablic – zamknąłby się w 45 tysiącach – dodaje Janusz Jeziółkowski, właściciel pracowni brązowniczej w Puszczykowie.

Jeśli nie uda mu się zebrać pieniądzy, Włodzimierz Marciniak zamierza przygotować obchody rocznicy w ten sposób, że 28 czerwca na okradzionym pomniku zostałyby zawieszone czarne płachty.

Prosi o pomoc i wszelkie informacje dotyczące skradzionych tablic pod numerem 0601-442-410 lub za naszym pośrednictwem, tel. 866-15-15.

Autor artykułu: GOK

Jarmark Świętojański inaczej

June 19th, 2001

Będzie to nietypowy Jarmark, bez stoisk handlowych. Na Starym Rynku, tak jak w średniowieczu, królować będą rzemieślnicy, kuglarze, kolorowe korowody i aktorzy.

Tegoroczny XXVI Jarmark Świętojański zostanie uroczyście otwarty o godz. 18.00 widowiskiem Teatru Strefa Ciszy pt. ,,Kuranty’’
Na schodach Ratusza staną przedstawiciele naszego Miasta, a w loggiach rozgrywać się będzie przedstawienie.

Po raz pierwszy organizatorzy zaplanowali zmianę formuły, która ma być nowoczesna, ma odejść od imprezy handlowej, jaką był Jarmark w latach 70-tych. Handlowcy znaleźli swoje miejsce na specjalnym kiermaszu zorganizowanym na Placu Wolności. Jarmark Świętojański będzie prezentacją kultury i tradycji. W specjalnych drewnianych, stylizowanych budkach przywiezionych z Krakowa, prezentować będą swoje wyroby rzemieślnicy. Tradycyjnie też trwa już od soboty Jarmark Staroci.

Inaczej też rozwiązano sprawę gastronomii. Cech wędliniarsko-mięsny przygotował specjalną karczmę, gdzie będzie można zjeść typowo polskie dania, takie jak pieczona kiełbasa, kaszanka, czy bigos.

Duża scena umiejscowiona będzie niedaleko Odwachu, tak by nie przeszkadzała mieszkańcom domków budniczych. Występować na niej będą od godz. 16.00 do 22.00 zespoły etniczne i folkowe: Carrantouhill, Orkiestra Dni naszych, Raz, Dwa, Trzy i wiele innych. Odpowiedzialnymi za działania kulturalne są: Zbigniew Łowżył i Adam Ziajski z Teatru Strefa Ciszy. Dzisiaj o godz. 20.00 wystąpi Fiolka Najdenowicz.

U wylotu ulicy Woźnej stanie także Mała Scena, gdzie prezentować się będą teatry szkolne. Ciekawostką mogą być również rekonstrukcje średniowiecznych warsztatów rzemieślniczych, przygotowane przez studentów archeologii.

Autor artykułu: Elżbieta PODOLSKA

Jak wyglądała rezydencja Mieszka I?

June 19th, 2001

Wykopaliska trwające na Ostrowie Tumskim potwierdziły przewidywania prof. Hanny Kocki-Krenz, która dwa lata temu odkryła szczątki książęcej rezydencji. Archeolodzy właśnie dotarli do ścian dzielących palatium na pomieszczenia. Prace utrudnia im rura kanalizacyjna i groźny dla wykopu deszcz.

Dwa lata temu prof. Hanna Kocka Krenz dokonała wielkiego odkrycia – znalazła na Ostrowie Tumskim szczątki książęcego palatium z X wieku. Potwierdziła w ten sposób przypuszczenia historyków, że w Poznaniu mieściła się jedna z rezydencji Mieszka I. Była to rezydencja największa, co wskazuje na duże znaczenie ówczesnego grodu.

Nieostrożny robotnik?

Zaczął się kolejny rok prac badawczych. Powstały wykopy w dwóch miejscach. Ciekawostką, która się ukazała oczom archeologów po zachodniej stronie kościoła Najświętszej Marii Panny, był szkielet człowieka z okresu średniowiecza, gdy na gruzach palatium powstawał kościół. Prawdopodobnie pochowano osobę, która uległa wypadkowi: na rumowisku gruzu, z ugiętymi nogami, bez trumny. Na głowie umieszczono płaski kamień. Szkielet, który widoczny jest w skarpie wykopu, będzie wydobyty i zbadany.

W tym miejscu wokół kościoła rozciągał się cmentarz. – Ten pochówek nie był jego elementem. Grób znajduje się w zgodzie ze stronami świata, ale poza układem rzędowym cmentarza – mówi archeolog Andrzej Sikorski.

Przedsionek pałacu

W drugim wykopie udało się znaleźć wewnętrzną ścianę działową palatium. Znajdowała się ona 3 m od głównego wejścia. Dobrze zachowały się gipsowe wiązania z fundamentami. – Spodziewałam się, że ścianę wyznaczającą przedsionek znajdziemy właśnie tu – cieszy się prof. Hanna Kocka-Krenz. Jej nowe odkrycie, czyli wyznaczenie układu pomieszczeń książęcej rezydencji, ma dużą wartość naukową. Liczy na znalezienie kaplicy Dąbrówki, gdy badania będzie można prowadzić pod fundamentami kościoła.

Badaczom przeszkadza przebiegająca akurat w tym miejscu rura kanalizacyjna, do której nikt się nie przyznaje. Nie jest używana i prawdopodobnie zostanie rozebrana. Innym problemem jest deszcz. Wiata ma stanąć w miejscu wykopu dopiero dziś.

Autor artykułu: Józef DJACZENKO

Konferencja branżowa

June 18th, 2001

W sobotę 16 czerwca do Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Sielinku przyjechały osoby związane z szeroko pojętą branżą pieczarkarską.

Można było obejrzeć rozwiązania techniczne dotyczące produkcji i wyposażenia pieczarkarni oraz wziąć udział w konferencji.

Uroczystego otwarcia ekspozycji targowej i przecięcia wstęgi dokonali prezes Stowarzyszenia Branży Grzybów Uprawnych Krystian Szudyga, marszałek Wojciech Jankowiak oraz burmistrz Wielichowa Adam Łaniecki. Na stoiskach zaprezentowali się wystawcy, prezentując zaplecze produkcyjne oraz nowoczesne rozwiązania technologiczne dotyczące uprawy, przechowywania i przetwórstwa pieczarek.

Można było obejrzeć zarówno grzybnię, stelaże, środki chemicznej ochrony roślin, wyposażenie pieczarkarni, ale również urządzenia klimatyzacyjne i wentylacyjne.

Autor artykułu: red

Spłonęło poddasze

June 18th, 2001

W piątek, około 22.00, w Starym Widzimiu zaczął płonąć budynek gospodarczy. W akcji gaśniczej brały udział dwa zastępy JR-G z Wolsztyna oraz OSP ze Starego Widzimia.

W odwodzie znajdowała się sekcja OSP z Kębłowa, która na szczęście nie musiała interweniować. Dzięki błyskawicznej akcji gaśniczej, którą kierował dowódca JR-G kpt. Dariusz Ziomko, udało się w porę zdławić ogień, który zagrażał budynkowi mieszkalnemu, przylegającemu do płonącego obiektu. Spaleniu uległo poddasze budynku gospodarczego, wraz ze znajdującym się tam sianem.

- Jeszcze dzisiaj syn przywiózł siano i wrzucił na poddasze – mówi właścicielka gospodarstwa. – Wieczorem, siedząc przed domem, zauważyliśmy dym wydobywający się z poddasza chlewu. Natychmiast powiadomiliśmy straż pożarną. Nie wiemy co mogło być przyczyną pożaru. Prąd był wyłączony. Dzięki natychmiastowej pomocy sąsiadów zdążyliśmy wyprowadzić z chlewu bydło i świnie.

Prawdopodobną przyczyną pożaru mogło być samozapalenie się siana. Właściciele spalonego obiektu serdecznie dziękują sąsiadom za pomoc w ratowaniu inwentarza, wywóz resztek siana, oraz strażakom za uratowanie domu.

Autor artykułu: RR

Park wodny z pewnością powstanie

June 18th, 2001

Delegacja samorządu odwiedziła niemiecki Stralsund, w którym funkcjonuje park wodny zaprojektowany i zarządzany przez firmę Deyle. Firma ta chce zbudować podobny obiekt w Poznaniu. A władze miasta i radni zdeterminowani są do tego doprowadzić.

Firma Deyle specjalizuje się w projektowaniu obiektów sportowych, m.in. na kolejne olimpiady. Uwe Deyle stworzył też kilkanaście znajdujących się w całym świecie parków wodnych.

Park zamiast basenu

– Zamierzaliśmy zbudować zwykły sportowy basen – opowiadał gościom z Polski Harald Lastofka, burmistrz 65-tysięcznego Stralsundu. – Pan Deyle przekonał nas, że warto pokusić się o coś lepszego. Zaproponował nie tylko basen, ale i park wodny z czterogwiazdkowym hotelem. Inwestycję sfinansował częściowo sam, otrzymaliśmy też dotację Unii Europejskiej.

Poznaniacy byli zachwyceni parkiem wodnym w Stralsundzie. Można tam korzystać z takich atrakcji, jak kilka rur do zjeżdżania (każda zapewnia inne przeżycia), baseny z falami morskimi, podwodnymi prądami, kaskadami wody, porywistym nurtem wody. Przepłynięciu tzw. dzikiej rzeki towarzyszą ogromne emocje. Temperatura wody, także w basenie zewnętrznym, z którego korzysta się niezależnie od pory roku, wynosi 31 stopni. Elementy parku stylizowane są na krainę Majów, wyspy południowej Azji, bałtycką plażę.

Na deser sauna

– Zrobimy wszystko, by mieć podobny obiekt – zapewnia Klemens Maria Mikuła, projektant obiektów nad Maltą. – Stworzenie projektu dla Poznania zabierze nam pół roku – twierdzi Leszek Pustułka z firmy Deyle Polska. Obiekty, które staną nad Maltą będą podobne do tych ze Stralsundu. Zamiast hali sportowej znajdzie się tam jednak stopniowo rozbudowywane lodowisko. Najpierw zyska dach, potem ściany, wreszcie trybuny na 4-5 tys. widzów.

Plan zagospodarowania obszaru nad Maltą znajduje się w końcowym etapie uchwalania. Komunalne grunty będą stanowić aport miasta w spółce, w której znajdą się też Deyle i duże poznańskie firmy. Koszt budowy szacowany jest na 200-250 mln zł. Firma Deyle zapewnia własny i niemieckie kredyty.

Harmonogram prac

Lipiec-sierpień 2001 r. – opracowanie koncepcji i badania marketingowe. Wrzesień – zawiązanie spółki i zlecenie niezależnego biznesplanu. Październik – rozpoczęcie projektowania. Luty 2002 – uzyskanie pozwolenia na budowę. Marzec – zamknięcie finansowania. Kwiecień – rozpoczęcie budowy. Grudzień 2003 – oddanie do użytku.

Autor artykułu: Józef DJACZENKO

Tylko wspólna praca

June 16th, 2001

Uroczysta, 100 sesja w historii odrodzonego samorządu odbyła się w środę, 13 czerwca
w Kawęczynie. Gościem specjalnym
jubileuszu był biskup Roman Andrzejewski.

Na sesję zaproszono przedstawicieli wszystkich instytucji i środowisk w gminie. Biskupa Romana Andrzejewskiego, który we wtorek wizytował parafie w gminie Kawęczyn przed Urzędem Gminy powitała orkiestra dęta OSP z Tokar i cała rada gminy.

– Jedenaście lat istnienia odrodzonego samorządu pokazało, że tylko wspólna praca w warunkach demokracji może przynosić efekty – powiedział Jan Nowak, wójt Kawęczyna, podsumowując osiągnięcia gminy.

Wójt Nowak zwrócił między innymi uwagę na fakt, że gmina należy do najuboższych pod względem budżetu w Wielkopolsce (w rankingu gmin jest klasyfikowana dopiero na 212 miejscu). Mimo tego dzięki inicjatywom podejmowanym przez kolejne kadencje samorządów i mieszkańców Kawęczyn należy do przodujących w regionie w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego.

– Wasza praca służy społeczeństwu i krajowi – mówił do kawęczyńskich radnych ks. biskup Andrzejewski. – To, co zasiejecie, zbiorą wasi następcy. Dbajcie, by był to dobry plon.

Autor artykułu: DOM

Został bez dokumentów

June 16th, 2001

Zaledwie półgodzinna nieobecność lokatora wystarczyła, by ktoś zakradł się do niezamkniętego domu w Przedczu i ukradł z szuflady szafki dokumenty.

Do zdarzenia doszło w godzinach południowych 12 czerwca. Właściciel mieszkania stracił dowód osobisty i prawo jazdy.

Autor artykułu: AK