Powstanie kompleks wypoczynkowy

June 16th, 2001

Samorząd Gostynia ustalił harmonogram prac związanych z modernizacją placu zabaw i boisk położonych przy ul. Powstańców Wlkp. Teren ten wraz z położonym po drugiej stronie drogi Parkiem Miejskim ma stanowić w przyszłości jeden kompleks rekreacyjno-sportowy.

Modernizację gmina zamierza rozpocząć już w tym roku. – W najbliższym czasie zostanie częściowo wymieniony sprzęt na placu zabaw – wyjaśnia Leszek Jankowski, przewodniczący komisji kultury i sportu Rady Miejskiej w Gostyniu.

- W wyniku tych prac pojawi się także dodatkowe wyposażenie, którego do tej pory nie było. Modernizacją zostaną objęte również boiska do koszykówki, piłki nożnej i skate park. – Nastąpi wymiana bramek piłkarskich, koszy do koszykówki, pojawi się siatka zabezpieczająca boiska.

Natomiast w przyszłym roku zostanie zbudowana płyta betonowa – dodaje przewodniczący. Zarówno z boisk, jak i placu zabaw oraz pobliskiego parku bardzo często korzystają zakłady pracy, szkoły oraz inne instytucje do organizacji imprez plenerowych. Tereny te są również chętnie odwiedzane przez mieszkańców.

Autor artykułu: KS

Pierwsza kobieta w Straży Miejskiej

June 16th, 2001

Praca w ostrowskiej Straży Miejskiej od niedawna nie jest tylko domeną mężczyzn. A to za sprawą Moniki Palczewskiej, która, jak na razie, jest żeńskim rodzynkiem. – Ta praca była od dawna moim marzeniem – przyznaje pierwsza ostrowska strażniczka.

Obecnie stan zatrudnienia ,,municypalnych’’ w Ostrowie wynosi 20 osób. Pani Monika jest na etapie szkolenia. Uczestniczy we wszystkich zajęciach. Chodzi w patrolach, przygląda się czynnościom służbowym, zapoznaje się z ustawami. Wkrótce czeka ją egzamin w jednym z ośrodków policyjnych. Takie są wymogi ustawy regulującej pracę Straży Miejskiej.

- Bardzo mi się tu podoba, gdyż każdy dzień jest nietypowy. Ciągle coś się dzieje. Oczywiście, są interwencje i przykre i wesołe, ale w straży panuje bardzo miła atmosfera. Zawsze mogę liczyć na pomoc kolegów – powiedziała Monika Palczewska, która jest studentką pedagogiki i resocjalizacji.

- Praca kobiet w Straży Miejskiej i w policji jest ciężka – przyznaje komendant Straży Miejskiej w Ostrowie Eugeniusz Rybicki. – Tak naprawdę przy bardzo poważnych interwencjach kobieta nigdy nie dorówna mężczyźnie, ale pani Monika obecnie uczy się technik walki. To da jej większe poczucie bezpieczeństwa i zapewni możliwość skutecznego działania w trudnych sytuacjach.

Niewykluczone, że w przyszłości w ślady pierwszej ostrowskiej strażniczki pójdą kolejne panie. Zainteresowanie tego rodzaju pracą jest bowiem wśród płci pięknej duże.

- Było u nas już wiele pań na rozmowach, ale na razie zdecydowaliśmy się tylko na panią Monikę – dodaje komendant Eugeniusz Rybicki. – Wybraliśmy ją od razu z uwagi na predyspozycje.

Autor artykułu: MWE

Pierwsze rondo w powiecie

June 16th, 2001

W środę w Pawłowicach odbyło się symboliczne oddanie do użytku pierwszego na terenie powiatu leszczyńskiego ronda. Nowy układ komunikacyjny rozwiąże problemy mieszkańców Pawłowic i przyjezdnych.

Prace przy budowie ronda rozpoczęto jesienią zeszłego roku. W środę cały układ wraz z chodnikami, oświetleniem i zielenią został oddany do użytku. Symbolicznego otwarcia ronda dokonał starosta leszczyński Zbigniew Haupt, wójt gminy Krzemieniewo, Andrzej Pietrula oraz kierownik Zarządu Dróg Powiatowych, Tomasz Zajączkowski.

Rondo powstało na skrzyżowaniu dwóch ważnych dróg powiatowych, trasy Poniec – Leszno i Poniec – Osieczna. Do powstania ronda przyczynił się również tamtejszy proboszcz, ks. Józef Drzymała, który odstąpił część przykościelnego parkingu, w zamian za wybudowanie miejsc postojowych w innym miejscu..

- O modernizację skrzyżowania staraliśmy się od 10 lat – przyznaje Maria Przybylska, sołtys Pawłowic. – Duże ciężarówki i ciągniki nie mogły zakręcić jadąc od Kąkolewa w stronę Leszna. Trzeba było wjeżdżać na chodnik. Kierownik Zarządu Dróg Powiatowych Tomasz Zajączkowski zapewnia, że dziś żaden duży samochód nie będzie miał problemu z pokonaniem ronda.

W tym celu położono specjalne opaski poszerzające jezdnię. Rondo ma średnicę 32 metrów. Koszt jego wybudowania wynosił 420 tys. zł i został pokryty z budżetu gminy Krzemieniewo i Starostwa Powiatowego.

Autor artykułu: DAG

Górale czadeccy żegnają Jastrowie

June 16th, 2001

Dzisiaj i jutro – 16
i 17 czerwca,
w amfiteatrze w Jastrowiu odbędą się dwa ostatnie koncerty polskiej części tegorocznego XII Międzynarodowego Festiwalu Folklorystycznego ,,Bukowińskie Spotkania’’.

W lipcu, sierpniu i październiku festiwal przeniesie się na sceny w rumuńskim Campulung Moldovenesc, węgierskim Bonyhad i ukraińskich Czerniowcach.

12 czerwca na pierwszym koncercie ,,Bukowińskich Spotkań’’, sala widowiskowa Pilskiego Domu Kultury była wypełniona do ostatniego miejsca. Wtorkową prezentację dorobku kulturalnego Bukowińczyków otworzył pieśnią i tańcem Zespół Górali Czadeckich ,,Wianeczek’’ z Ukrainy. Po nich wystąpił Szeklerski Zespół Taneczny z Węgier i rumuńska ,,Hora’’. Nie zabrakło też polskich akcentów. W języku swoich ojców zaśpiewali ,,Żegnał góral swą góralkę’’ i inne pieśni górale czadeccy z Małej Pojany z Rumunii. Były też tańce – ,,Jasio’’ i ,,Dawidenka’’.

Prawdziwym żywiołem na scenie okazała się jednak ukraińska Smereczyna. Niezwykle silna ekspresja w muzyce i tańcu, bogactwo strojów i radość w każdym ruchu to wszystko charakteryzowało ukraińskich artystów. Publiczność nie pozwoliła im zejść ze sceny i Smereczyna bisowała. Schodzili ze sceny przy długo nie milknących oklaskach.

W środę, wieczorem korowód złożony z uczestników ,,Bukowińskich Spotkań’’ przeszedł ulicami Jastrowia.
Wielobarwny, roztańczony i rozśpiewany pochód otwierali ,,Jastrowiacy’’ i szef festiwalu, Zbigniew Kowalski ubrany w tradycyjny czadecki strój góralski. Oprócz Piły i Jastrowia, w których koncerty odbywały się również w czwartek i piątek, folklorystyczne spotkania z Bukowiną odbyły się także w Wyrzysku, Miasteczku Krajeńskim i Ujściu.

W niedzielę, o godzinie 14.30, w amfiteatrze w Jastrowiu odbędzie się koncert galowy, na którym wystąpi ponad 20 zespołów. Zawsze towarzyszy mu niezwykła oprawa i nutka smutku, kiedy trzeba się pożegnać. Nie będzie to jednak koniec festiwalu. Kolejne, dwudniowe jego edycje rozpoczną się 20 lipca w Rumunii, 3 sierpnia na Węgrzech i 5 października na Ukrainie.

Tegoroczne ,,Bukowińskie Spotkania’’ są poświęcone pamięci tragicznie zmarłego Ryszarda Winkowskiego, dyrektora Pilskiego Domu Kultury.

Agnieszka Polaczek
kierownik artystyczny

Zespołu Górali Czadeckich ,,Mała Pojana’’
W zespole gra mój mąż i syn, śpiewają dwie córki. Tradycja Bukowiny to tradycja mieszkających tam rodzin. Bez serca nie można zagrać tej muzyki. Cieszymy się, gdy razem z nami radują się serca publiczności.

Autor artykułu: TR

Czas na redukcje samorządów

June 15th, 2001

Od dziś zarządy wszystkich powiatów powinny się składać z maksymalnie 5 osób. Tak zadecydowali posłowie. Tylko, że Sejm pomylił się nie dając samorządowcom czasu na odchudzenie zarządów.

– Pomyłka, błąd, wpadka – tak sami posłowie określają to, co stało się przy okazji nowelizacji ustaw samorządowych. Sejm postanowił ograniczyć liczbę członków zarządów powiatów. Miało to się stać dopiero w przyszłym roku, w nowej kadencji samorządów. Jednak ,,odchudzający’’ zapis przez niedopatrzenie znalazł się wśród przepisów, które weszły w życie 14 czerwca.

Samorządowcy czekają

Zgodnie z prawem, teraz zarządy mogą liczyć od 3 do 5 członków. Obecnie w wielu zarządach zasiada 6 osób. Konieczność zredukowania jednego członka zarządu dotyka około 80 proc. powiatów w Polsce. Na 31 powiatów ziemskich w Wielkopolsce problem dotyczy kilku.
Samorządowcy niechętnie mówią o sytuacji wynikającej z pomyłki Sejmu. Czekają, co będzie dalej. Sejmowa komisja samorządu terytorialnego i polityki regionalnej już powiadomiła Związek Powiatów Polskich, że nowelizacja ustawy będzie szybko przeprowadzona.

A do czasu nowelizacji?

Posłowie, którzy błąd w legislacji przepuścili, nie dają jasnej odpowiedzi. Poseł Barbarę Imiołczyk, przewodniczącą komisji samorządu terytorialnego i polityki regionalnej zapytaliśmy, czy dziś zarządy powiatów powinny pracować już w okrojonym składzie. – Tak wynika z nowelizacji ustawy, która weszła w życie. Tak z tego wynika – odparła.
Poseł Tadeusz Wrona, zastępca przewodniczącego w tej komisji; – Ewidentny błąd legislacyjny, który trzeba naprawić. Te zapisy miały wejść w życie od nowej kadencji. Dlatego jest przygotowana poprawka i Sejm zajmie się nią już na najbliższym posiedzeniu (19 czerwca – przyp. red.).
Samorządowcy zwracają uwagę, że przeprowadzenie zmian w czasie 2 tygodni, bo tyle przez pomyłkę dał im Sejm, było i jest niemożliwe. Nowelizacja musi więc wejść jak najszybciej, aby zakończyć fikcję prawną.

Dwie pieczenie

Poseł Tadeusz Wrona przy okazji dodaje, że należy załatwić jeszcze jedną sprawę. 1 stycznia 2002 r. powstanie 7 nowych powiatów. Poseł chce, aby wybory ich rad odbyły się dopiero jesienią wraz z ogólnopolskimi wyborami samorządowymi. – Nie ma sensu wybierać nowych władz tylko na kilka miesięcy – uzasadnia Tadeusz Wrona.

Autor artykułu: PMK

Dwóch pilotów zginęło w Powidzu

June 15th, 2001

W nocy z wtorku na środę w Powidzu pod Gnieznem zginęło dwóch pilotów. Kończyli lot szkolny. Ich SU-22, należący do Szóstej Eskadry Lotnictwa Taktycznego, rozbił się w trakcie lądowania. Major i podporucznik nie zdążyli się katapultować.

W nocy z wtorku na środę nad Powidzem trwały rutynowe loty szkoleniowe. Krótko po północy miał wylądować ostatni samolot uczestniczący w zajęciach – szkolna, dwumiejscowa wersja samolotu myśliwsko-bombowego typu SU-22, radzieckiej produkcji. Leciało nim dwóch pilotów – 35-letni major G. i 27-letni podporucznik M. Podporucznik był młodym pilotem, choć miał opinię jednego z najlepszych i najzdolniejszych, jacy trafili ostatnio do Powidza. Major był pilotem doświadczonym.

Załamanie pogody

Nieoficjalnie „Gazeta Poznańska” dowiedziała się, że za pierwszym razem pilotowi nie udało się dobrze trafić na pas startowy, więc wzbił się w powietrze, by zatoczyć krąg i powtórzyć ten manewr. W samolocie kończyło się paliwo, a pogoda niespodziewanie załamała się – pojawiła się lekka mgła, niebo zasnuły chmury. Warunki zrobiły się trudne. Prawdopodobnie pilot, próbując wypatrzyć światła lotniska, próbował zmieścić się między ziemią a pokrywą chmur. Leciał zbyt nisko i właśnie to wydaje się dziś główną przyczyną katastrofy.

O godz. 0.30 maszyna uderzyła w ziemię kilkaset metrów od początku pasa startowego, w terenie leśnym. Piloci nie zdążyli się katapultować. Fotel jednego z nich został wystrzelony w powietrze już po wypadku, gdy pilot nie żył. Drugi pilot spłonął w szczątkach samolotu. Okoliczności wypadku bada specjalna komisja MON, która przybyła na miejsce kilka godzin po wypadku.

Dlaczego zginęli?

Oficjalnych informacji o przyczynach tragedii wojsko nie udziela.

– Mówi się, że przyczyną mogło być załamanie pogody, ale
komisja badająca przyczynę wypadku nie zakończyła prac – powiedział PAP rzecznik ministra obrony major Jerzy Smoliński.

– Jakiekolwiek wypowiedzi na obecnym etapie prac komisji MON-u byłyby wyłącznie spekulacją – podkreślał mjr Witold Kalinowski, rzecznik Dowództwa Wojsk Lotniczych. Loty na samolotach typu SU zostały przez dowódcę wojsk lotniczych wstrzymane, co jest w takich sytuacjach postępowaniem
rutynowym.

Przygnębieni mieszkańcy

W Witkowie, gdzie mieszka większość kadry jednostki z Powidza, panowała w środę atmosfera przygnębienia. Ludzie przyzwyczaili się do hałasu latających samolotów, jednak trudno znaleźć kogoś, kto słyszał huk rozbijającej się maszyny. – Wielu z nas znało przynajmniej z widzenia pilotów, którzy zginęli. Starszy mieszkał tu kilka lat, młodszy miał się wkrótce przenieść, jego żona planowała rozpocząć pracę w miejscowym gimnazjum – mówi jedna z mieszkanek.

- Kiedy słyszę o takich wypadkach, ogarnia mnie przerażenie – dodaje Aleksandra Smyczyńska, żona pilota. – Wydaje mi się, że w następnej katastrofie może zginąć mój mąż. Staram się o tym nie myśleć, ale chyba wszystkie żony lotników o nich drżą.

Major G., jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, zostawił żonę i dwie córki w wieku 11 i 15 lat. Mieszkał w Witkowie. Podporucznik M. zostawił mieszkających w Radomiu żonę i dwuletnie dziecko. Pogrzeb lotników odbędzie się jutro.

Byli bez szans?

Czy piloci mieli szansę się uratować? – Z samolotu Su-22 można się katapultować nawet z poziomu zerowego, czyli z ziemi, gdy samolot dotyka jej kołami. Warunek jest jednak taki, że samolot nie może lecieć prędzej niż 75 km na godzinę – mówi „Gazecie Poznańskiej” wieloletni oficer lotnictwa. W tym przypadku prawdopodobnie uderzenie o ziemię nastąpiło wcześniej niż piloci zdali sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Nie zdążyli uruchomić katapult. Oficerowie podkreślają, że piloci powinni być powiadamiani o wszelkich zmieniających się warunkach atmosferycznych.

Przestarzała konstrukcja

Samolot Su-22, choć jest konstrukcją pamiętającą lata 60., stanowi podstawowe wyposażenie polskiego lotnictwa wojskowego. Armia tymi samolotami o zmiennej geometrii skrzydeł posługuje się od 1988 roku. Piloci mają o nich dobrą opinię. Lata ich u nas ponad 80. Nie ulegają wypadkom częściej niż inne typy samolotów – MIG-i i Iskry, choć w fatalnym dla lotnictwa roku 1995 w trzech katastrofach samolotów typu SU zginęło czterech polskich pilotów.

Wypadki lotnicze w wojsku

W lipcu ubiegłego roku w katastrofie samolotu myśliwskiego MiG-21 zginął pilot Dariusz M. Samolot rozbił się doszczętnie w okolicy poligonu koło Piły. Przed wypadkiem pilot nie zgłaszał problemów z maszyną.

W maju 1999 r. na polach niedaleko Malborka (woj. pomorskie) rozbił się samolot wojskowy MIG-21bis. Pilot katapultował się i nie odniósł żadnych obrażeń.

11 listopada 1998 r. wojskowa Iskra rozbiła się w lesie koło Otwocka. W katastrofie zginęło dwóch doświadczonych pilotów. Maszyna wykonywała rozpoznanie pogody przed defiladą samolotów nad Placem Piłsudskiego w Warszawie w Dniu Święta Niepodległości.

Kilka miesięcy wcześniej, w maju 1998 r. w katastrofie Iskry zginął kapitan, który odbywał lot szkoleniowy maszyną Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Samolot rozbił się w Żelechowie (woj. siedleckie); uderzył w ziemię i stanął w ogniu.

Także w 1998 r., w katastrofie Iskry, zginęło dwóch doświadczonych pilotów wojskowych. Samolot rozbił się w okolicach lotniska szkolnego w Dęblinie, na skraju miejscowości Bobrowniki (woj. lubelskie).

W tym samym roku w wyniku błędu pilota zginęła 4-osobowa załoga śmigłowca Anakonda, który uczestniczył w akcji ratunkowej na morzu. W kwietniu koło Zakopanego rozbił się śmigłowiec Mi-2, pochłaniając dwie ofiary.

W czerwcu 1997 r., pilot instruktor oraz szkolący się plutonowy-podchorąży z 61. Lotniczego Pułku Szkolnego w Białej Podlaskiej zginęli w wypadku Iskry w okolicach miejscowości Glinnik w Podlaskiem.

Katastrofy w roku 1996 władze lotnictwa wojskowego określiły mianem “czarnej serii” – w 9 wypadkach zginęło wtedy 5 lotników. Rozbił się śmigłowiec Mi-2, szkolno-bojowa Iryda, cztery myśliwce MiG-21, Su-22, szkolno-treningowy Orlik i transportowy An-2.

Autor artykułu: Józef DJACZENKO, Ewa MICHALAK

Ćwiczenia z gazem

June 15th, 2001

W rozlewni gazu BP w Swarzedzu nastąpił wyciek gazu, zapaliła się też instalacja technologiczna znajdująca się w hali w której dokonuje się napełniania – na szczęście to tylko scenariusz ćwiczeń strażackich, które odbyły się kilka dni temu. Wzięli w nich udział dowódcy Jednostek Ratowniczo-Gaśniczych z całej Wielkopolski oraz strażacy z Poznania.

Scenariusz ćwiczeń zakładał, iż w hali, gdzie butle napełnia się propanem-butanem nastąpił wyciek gazu. Zapaliła się też instalacja do napełniania butli. Załoga natychmiast awaryjnie wyłączyła proces napełniania butli. Wszyscy ewakuowali się z hali. Wezwano straż pożarną. Z uwagi na to, że rozlewnia jest monitorowana, na miejsce awarii skierowano też wszystkie kamery.

- Akcja polegała na lokalizacji miejsca wycieku, ugaszeniu pożaru i uszczelnieniu instalacji – tłumaczy Leszek Węckowski, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu.
Przed ćwiczeniami praktycznymi wszyscy wzięli udział w szkoleniu teoretycznym dotyczącym m.in specyfiki prowadzenia akcji ratowniczo-gaśniczych w czasie pożarów i wycieku gazu.

W przeprowadzonych ćwiczeniach strażacy wykorzystywali specjalistyczny sprzęt służący do ratownictwa technicznego i chemicznego.

- Bardzo ważną rolę odgrywa także ścisłą współpraca (jeśliby doszło do takiego zdarzenia) pracowników rozlewni ze strażakami – mówi L. Węckowski.
Po zakończonych ćwiczeniach pracownicy rozlewni zapoznali się ze specjalistycznym sprzętem strażąckim, który wykorzystano przy prowadzeniu akcji. Strażacy podkreślali bardzo dobrą współpracę z załogą. Ćwiczenia zakończono wspólną grochówką.

Autor artykułu: BL

Jaka płaca, taka praca

June 15th, 2001

Piłkarze Rawii Rawicz zajęli w grupie południowej IV ligi VI pozycję z dorobkiem 46 punktów. – Miejsce w tabeli jest adekwatne do poziomu jaki prezentujemy. Gdyby sytuacja finansowa klubu była lepsza, moglibyśmy powalczyć o coś więcej – uważa Stanisław Przybylski, szkoleniowiec piłkarzy z Rawicza.

Przed rozpoczęciem sezonu 2000/2001 w kadrze Rawii doszło do sporych przemeblowań w składzie. Zespół wzmocnili m.in.: Krzysztof Izydorczak, Paweł Murawski, Andrzej Lokś i Łukasz Bojdo. Do zespołu doszli również Radomir Roztocki i Piotr Cheba, ale później wrócili do swych macierzystych klubów. Rawia miała też nowego trenera – Jerzego Kubalczyka z Leszna.

Dobry początek

Pierwsze mecze sezonu sprawiły, że w Rawiczu zaczęto po cichu mówić o awansie do III ligi. Rawia grała z polotem i skutecznie, z kwitkiem odprawiając kolejnych rywali. Kryzys przyszedł w okolicach XI kolejki. Dwie kolejne porażki i remis zadecydowały o zmianie trenera. Na cztery kolejki przed zakończeniem rundy jesiennej szkoleniowcem został Stanisław Przybylski, wiceprezes Rawii.

Słabo na wyjazdach

Runda wiosenna pokazała, że Rawia jest zespołem własnego boiska. W meczach przy ulicy Spokojnej rawiczanie stracili wiosną jedynie dwa punkty – remisy z Turem Turek i Victorią Września. Natomiast na wyjazdach rawiczanie przegrywali mecz za meczem. Wyjątkiem od reguły było zwycięstwo w Miejskiej Górce nad Spartą. – Wpływ na taką, a nie inną postawę miała niepewna sytuacja finansowa klubu. Niektórzy zawodnicy, szczególnie ci uważani za liderów zespołu zamiast grać w piłkę, myśleli o pieniądzach. Trudno w tej sytuacji o dobry wynik – tłumaczy Przybylski.

Cała nadzieja w młodzieży

Optymizmem napawa fakt, iż w kadrze Rawii jest sporo utalentowanych juniorów. Tacy zawodnicy jak Michał Rejek, Radosław Godziejewski, czy Tomasz Paprocki już za kilka sezonów powinni być znaczącymi postaciami w IV lidze. – Jestem bardzo zadowolony z naszej młodzieży. Chłopcy pokazali, że warto na nich stawiać – twierdzi Przybylski. Zawiedli natomiast ci, którzy mieli decydować o grze zespołu. Paweł Murawski miał zupełnie nieudaną rundę wiosenną. Otrzymał dwie czerwone kartki, za co nie grał w ośmiu spotkaniach. Jego skuteczność też pozostawiała wiele do życzenia. W kilku meczach słabo walczył Krzysztof Izydorczak. Również Bednarski i Lokś nie grali tak, jak wymagali tego od nich kibice.

Co dalej z Rawią?

O przyszłości Rawii władze klubu będą dyskutować na Walnym Zebraniu Zarządu – 19 czerwca. Być może dojdzie do małego zawirowania. Trener Przybylski zapowiedział, że jeśli nie dojdzie do poprawy sytuacji w klubie, on nie poprowadzi zespołu w przyszłym sezonie. Nie wiadomo też, który z piłkarzy będzie dalej chciał grać w niepewnej swego losu Rawii. Jedno jest pewne – ważą się losy futbolu w Rawiczu.

Autor artykułu: HUB

Szkolenie kościańskich rolników

June 15th, 2001

,,Współpraca producentów trzody chlewnej atutem konkurencyjności na rynku rolnym’’ – tak brzmiał temat szkolenia dla rolników z powiatu kościańskiego. Organizatorami szkolenia byli Urząd Gminy Kościan oraz Oddział Zamiejscowy Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Lesznie. Prelekcji Piotra Chałupki, wykładowcy Akademii Rolniczej w Poznaniu, wysłuchało około pięćdziesiąt osób.

Autor artykułu: ARKA

Zamieszanie wokół gimnazjum

June 15th, 2001

Z inicjatywy Porozumienia Rad Rodziców, funkcjonującego przy czempińskich placówkach oświatowych, do programu poniedziałkowej sesji włączono ocenę stanu gminnej oświaty. Porozumienie zarzuca brak jasnej koncepcji rozwoju oświaty w powiązaniu z brakiem rzetelnej informacji o jej stanie.

Od lat zagadnienia oświatowe wzbudzają w Czempiniu wiele emocji. Na poniedziałkową sesję, której znaczna część poświęcona była oświacie, przybyli rodzice dzieci uczęszczających do szkół.

- Obecny stan oświaty w naszej gminie od dłuższego czasu budzi coraz większe zaniepokojenie. – mówił Marian Kłos z Porozumienia Rad Rodziców. – Wielokrotne spotkania z władzami gminy, gdzie podejmowane próby z naszej strony otrzymania konkretnych informacji o planach polityki oświatowej zakończyły się jeszcze większymi wątpliwościami. Dokonując oceny naszej oświaty przez pryzmat władz lokalnych, jesteśmy zmuszeni stwierdzić, że sytuacja jest zła i jeszcze bardziej się pogarsza. Nie widać szans na jej poprawę. Działalność zarządu gminy Czempiń cechuje brak jasnej koncepcji rozwoju oświaty, w powiązaniu z brakiem rzetelnej informacji o sytuacji oświaty i możliwościach inwestycyjnych.

Ze stawianymi zarzutami nie zgadzają się członkowie zarządu gminy. – Zostały podjęte działania mające na celu rozpoczęcie budowy gimnazjum. – tłumaczył burmistrz Kazimierz Dembny. – Ma to być kompleks dydaktyczno-sportowo-rekreacyjny. Uzbrojony grunt pod inwestycje jest już zabezpieczony, natomiast projekt budowy gotowy będzie w sierpniu.

Według radnego Grzegorza Klarzyńskiego, przewodniczącego komisji finansów, projekty przedstawiane przez burmistrza są tylko marzeniami. – Po szczegółowym zapoznaniu się z danymi dotyczącymi zadłużenia gminy, komisja finansów nie widzi w najbliższych latach realnych możliwości podjęcie wyzwania, jakim jest budowa gimnazjum.
Obecny na sesji Lech Drożdzyński z Departamentu Edukacji Urzędu Marszałkowskiego zaapelował do zebranych o podjęcie konstruktywnego dialogu w tej sprawie oraz skonsolidowanie sił w celu wybudowania placówki oświatowej z prawdziwego zdarzenia.

Antoni Pawlisiak
radny

- Jako senior tej rady nie wierzę, aby w naszej gminie coś się ruszyło. Nie widzę możliwości pracy w obecnej radzie, ponieważ torpedowane są moje wszystkie inicjatywy. Większość radnych chroni bałagan, jaki jest w gminie Czempiń. Obecny zarząd nie jest zdolny podjąć wyzwania, jakim jest budowa gimnazjum.

Kazimierz Balcerak
wiceburmistrz Czempina

- Możliwości realizacji inwestycji budowy gimnazjum są. Zarząd posiada koncepcję, jest grunt, niebawem będzie projekt. Przedstawimy również koncepcję pozyskania środków na ten cel.

Karolina Sobkowiak
przewodnicząca koła SLD nr 2 Czempiniu – Borowie

- Członkowie czempińskich kół SLD nr 2 i 3, wyrażają głębokie zaniepokojenie sytuacją oświaty w gminie i lekceważącym stosunkiem Zarządu Gminy do tematu. Stoimy na stanowisku, że problem oświaty, a co za tym idzie przyszłość naszych dzieci, powinny być bliskie ludziom sprawującym władzę.

Autor artykułu: Arkadiusz KACZMAREK